Sezon: 17
Odcinek: 12
Nr produkcyjny: HABF05
Data Emisji: 26.II.2006
Scenariusz: Michael Price
Reżyseria: Bob Anderson
Gościnnie wystąpili: (brak)
Bart niszczy chatkę woźnego Willy'ego, więc Simpsonowie przyjmują go pod swój dach. Lisa na swój projekt naukowy postanawia zrobić z Willy'ego osobę bardziej dystyngowaną. Tymczasem Homer dowiaduje się, że firma, która robi jego niebieskie spodnie, zakończyła ich produkcję.
vlcsnap-6118963.jpg
Plik ściągnięto 1724 raz(y) 9.12 KB
Ostatnio zmieniony przez And-or Nie Lip 15, 2007 5:05 pm, w całości zmieniany 6 razy
Moja ocena tego odcinka to prawie 7+, dość ciekawy wątek główny przemiany Williego w Gentelmena. Największym minusem wydają mi się "Niebiewskie Spodnie Homera" choć i tam było kilka ciekawych momentów. Wymienie jeszcze pare plusów
+ "- Synu, wszystko w porządku ?
- tak myśle.
- Bombardment !!"
+ Homer jako billboard
+ "Normalne zuzywanie się materiału"
+ Billboard u Moe
+ Sportowe osiagniecia Lisy
+ sposób zasypiania Williego
+ anonsowanie gości na pokazie naukowym
Pozdrawiam
_________________
“First you learn to drive fast. Next, you learn to drive fast in traffic. Then, you learn to do it for 500 miles.” - Alan Kulwicki
A ode mnie 9! Odcinek świetny, jednak do 10 ciut brakowało.
Wątek głowny, przedstawiajacy transformację Willy'ego wyśmienity od początku do końca. Dawne zwyczaje (jak choćby witanie się z pastorem (czy coś takiego) czy czytanie przeglądu mopów) w konfrontacji z wymogami bycia dżentelmenem były źródłem wielu śmiesznych scen (za duzo by wymienić).
Homer i jego niebieskie spodnie również wypadli nieźle. Poza początkiem (jazda z gołym tyłkiem) było bardzo dobrze (choćby reklama!!).
Postać nowego trenera także udana (scena w restauracji!!).
Ogromnym plusem odcinka były występujące w całym czasie jego trwania piosenki. Zarówno słowa jak i ich aranżacje dopracowane do najmniejszych szczegółów.
Do przepisu dodać gagi pobocznych postaci (Ralph - Czy to ja? itp.) i mamy odcinek godny mocnej dziewiątki!
_________________
Kobiet si? nie rozbiera, kobiety ubiera si? we wstyd
Mi się podobał ale..... no własnie ale........ale czegoś mi brakuje do pełni zadowolenia ...np piosenki mnie wkurzały......ale ogólnie jest naprawde dobry...w porównaniu z resztą odcinków z tego sezonu wypada świetnie
_________________
Dynirro [Usunięty]
Wysłany: Czw Cze 29, 2006 8:55 am
Podobało się, ale na kolanach nie wylądowałem.
Najwieksze + to:
+ pępowina - rewelacja
+ koszmar na WF
+ przelecieć zdzirę
+ reklamy na Homerze
Odcinek dla mnie na 7/10.
zylaq [Usunięty]
Wysłany: Czw Lip 27, 2006 9:55 pm
Kolejny słaby odcinek z Lisą :/
5/10 za:
Willy uczy się tego wszystkiego i w 1 dzień przywraca stare nawyki
Wiek: 25 Dołączyła: 03 Sie 2006 Posty: 2256 Skąd: Kraków
Wysłany: Sro Sie 16, 2006 12:07 am
jak narazie najlepszy odcinek w tej serii!!!
pomysl z historia na temat willego bardzo dobry, podejrzewam ze jego przypadek i piosenki byly nawiazaniem do jakiegos musicalu, ale moja w tym glowa by zgadnac jakiego
motyw ze spodniami tez niezly - bardziej ludzki sie mnie rozumiecie.
tytul rowniez bardzo trafny.
8!
..."all I want is a place somewhere" . . .
[ Dodano: Sro Sie 16, 2006 12:09 am ]
+ punkt za coach gag - urocze
[ Dodano: Sro Sie 16, 2006 12:17 am ]
+ motywy zakladu i samo nawiazanie do 80 dni dookola swiata
_________________
That girl needs therapy...
You're a nut!
You're crazy in the coconut!
foxybrown [Usunięty]
Wysłany: Sro Sie 30, 2006 7:07 pm
wydaje mi sie, że za dużo było piosenek w tym odcinku. poza tym odcinek ma raczej same plusy ( Willy i jego akcent, trener Krupt i jego bombardowanie, Homer i jego Wielkie Niebieskie Spodnie) 8/10
A mnie ssię nie bardzo spodobało. Piosenki były bardzo nudne, dosyć nieciekaty wątek ze spodniami, ale bardzo fajnie przedstawiona przemiana Willy'ego i jego powrót do starych nawyków. ogólnie oceniłabym na 7/10. Mogło być trochę lepiej, ale i tak jest nieźle.
Rzeczywiście dobry pomysł z Williem, oczywiście wtrącenia Homera bezbłędne ("Zapłaciłem za 50 okrążeń i zamierzam to wykorzystać..." - cały Homer ), piosenki jednak nie podchodziły mi zbytnio ale jak pisała Johny B. to pewnie nawiązanie do jakiegoś musicalu, zresztą ostatnia śpiewka Williego "Hevean, I'm in heaven..." brzmi mi jakoś znajomo...
Bardzo też podobała mi się reakcja blondyny Krustiego na uprzejme podejście Williego
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum