Wysłany: Czw Wrz 04, 2008 4:13 pm [20x17] The Good, the Sad and the Drugly
Sezon: 20
Odcinek: 17
Nr produkcyjny: LABF07
Data emisji: 19.IV.2009
Scenariusz: Marc Wilmore
Reżyseria: Rob Oliver
Gościnnie wystąpili: Anne Hathaway (jako Jenny)
Bart chcąc zdobyć serce Jenny, postanawia zerwać ze swoimi żartami i zostać dobrym Samarytaninem. Ale jak długo Bart może to wytrzymać...
Wiek: 25 Dołączył: 03 Mar 2007 Posty: 247 Skąd: Krak?w
Wysłany: Pon Wrz 22, 2008 7:43 pm
Tytuł nawiązuje do wypasionego westernu z Clintem Eastwoodem czyli 'Dobry, Zły i Brzydki' ('the Good, the Bad and the Ugly'). Ale scenariusz odcinka raczej nie nawiązuje do niego (przynajmniej z tego co widać po tym enigmatycznym opisie), czyli norma.
_________________
Ka?da epoka ma takiego Homera, na jakiego zas?uguje…
Super odcinek
Na razie się wstrzymam się z oceną, ponieważ niema jeszcze napisów i nie rozumiałem wszystkiego. Teraz napiszę co mi się spodobało (Edytuję, gdy będą napisy, albo napiszę od nowa).
Plusy:
+ Couch gag.
+ żart Barta i Millhouse'a na początku odcinka
+ W biurze Skinnera (chyba to biuro) odpadają wskazówki z zegara naściennego
+ Homer mówi "Bart, idź do dziadka, ja zaparkuję" i staje kawałek dalej, ściąga spodnie, daje je na dach auta, opuszcza fotel i zasypia
+ Bart podaje rękę Jenny na przywitanie, zanurza się w myślach, potem patrzy i podaje rękę mamie/babci Jenny
+ Wyszukiwarka Oogle i strony które Lisa przegląda (Samobójstwo niedźwiedzia ).
+ Włosy Lisy ułożone w nieładzie i te jej opowiadanie o dziejach Springfield. (Tu chodziło o przyszłość czy przeszłość? Myślę, że o przyszłość).
+ Jeden uczeń wyskakuje z klasy przez okno
+ Homer rozmawia ze swoim odbiciem w wodzie i przestraszył się go i wrzuca mu portfel do wody
+ Homer nad czymś rozpacza w gabinecie psychologa.
+ Bart chcę pomóc Marge
+ Pigułka na uśmiech
+ Lisa połyka pigułkę i widzi Barney'a (Jego głowa to uśmieszek, jaki się stosuje w GG ), wymiotuje po piwie, ale zwymiotował uśmieszkami
+ Homer nalewa sos do szklanki na wino, trochę go wypija i potem polewa jedzenie nim.
+ Mina Lisy przy stole i jej zachowanie podczas kolacji Barta, na którą zaprosił Jenny
+ SMS od Jenny do Barta (Czemu jego komórka jest jasnoniebieska, przecież w 20x02 dostał bordową).
+ Millhouse idąc tyłem wywraca się o coś
+ Lisa leży na łóżku i widzi pełno uśmieszków, i chce jeden pocałować - A to wiatrak
+ SLH je pigułki na uśmiech od Lisy.
+ Bart kupuje róże, myślałem, że dla Jenny - A tu proszę, róże dla Millhouse'a
+ Prezent Lenny'ego dla swojego dziadka na grób.
+ Podłoga pokryta lodem, wszyscy się przewracają, Chalmers ślizga się na krześle i woła "Skinner!!" a Skinner woła "Simpson!".
+ Sztuczny śnieg i muzyka z myPoda.
Wiek: 24 Dołączył: 02 Sie 2008 Posty: 184 Skąd: Jawor
Wysłany: Pon Kwi 20, 2009 9:28 pm
8/10
Kolejny dobry odcinek. Chociaż momentami był zbyt słodki, ale zakończenie mnie zaskoczyło.
+wizja świata za pięćdziesiąt lat
+teksty które Bart mówi dziewczynie np. że wspiera upośledzonych ludzi i pokazuje na Homera,
+sposoby na zaimponowanie dziewczynie
+Homer przed sadzawką
+Lisa na prochach, szczególnie podobała mi się scena w której dziewczyna Barta pytała się czy reszta jego rodziny jest normalna i jest ujęcie na Lisę
+zakończenie
+ Couch gag
+ żart Barta i Millhouse'a
+ Wizja świata/miasta Ralph vs Lisa
+ wyskakiwanie przez okno - za każdym razem to jest zabawne
+ Lisa na prochach - j/w w domu ale też te wszędobylskie uśmiechy, Barnie wymiotuje nimi a Wiggum krwawi.
+ wątek Bart, Millhouse i Jenny
+ Bart daje Millhouse'owi róże (byłam pewna że da je dziewczynie)
Ogólnie podobała mi się - grana czy nie - przemiana Barta, dla dziewczyny zaniedbał przyjaciela a to już dużo, w jego przypadku.
dziewięć.
20 Sezon nadrobił niepowodzenie 19 i 18. Odcinek mega komiczny. Może i motywem przewodnim był Bart i Jenny ale dla mnie na pierwszy plan wysunęła się naszprycowana Lisa. Sceny z uśmiechami biją wszystko i to totalnie. Homera jest mało ale za to gdy się pojawia odwala taki numer że szczena opada (do tej pory gdy przypomne sobie scene przy obiedzie to śmiech mnie dopada) Kolejną osobą drugoplanową, która się wyróżnia jest Willy. Może na początku zaliczono wpadkę z tymi trzema "z" (naprawdę nikt tego nie zauważył??) Nie dziwiło nikogo że w nazwie ktora posiada tylko 2 "N" i żadnego "Z" nagle pojawiają się 3 literki:P. Cóż, potem ukazana zostaje nam dziewczyna woźnego, której zapewne nikt by się nie spodziewał Główny temat odcinka czyli miłość Barta do Jenny też jest jak najbardziej na plus. Jego starania o to by jej zaimponować, wszystko do czego dążył zostaje nagle zniszczone przez najlepszego przyjaciela... Hmm, motyw jakby oklepany ale tutaj pokazany w całkiem nowym świetle ze świetnym zakończeniem
Miejmy nadzieję że taki poziom odcinków zostanie nam ukazany do końca sezonu aby twórcy mogli by nabrać siły przed sezonem 21 i kolejnymi zaskokami oraz scenami, w których będziemy tarzać się ze śmiechu
+Bart i Milhouse odkręcają wszystkie śrubki w szkole
+zawieszony w prawach ucznia Milhouse przechodzi przez korytarz szkoły
+przyszłość Springfield
+Szwedzka dziewczyna Williego
+Homer boi się swojego odbicia w wodzie
+wizje Lisy po zażyciu pigułki
+Homer zabiją muchę czołem
+zachowanie Lisy przy stole
+pies zjada leki Lisy
Mój ulubiony odcinek w całym sezonie! Obejrzałem go przed chwilą już chyba 5-ty albo 6-ty raz i jeszcze mi się nie znudził! Aczkolwiek zakończenie było bardzo smutne jak dla mnie. Mimo wszystko, żal mi jednak obniżać oceny za całość tylko z powodu przykrego zakończenia, bo poza tym jednym detalem odcinek oglądało mi się naprawdę świetnie!
Ten odcinek ma dwa wielkie atuty: wątek miłosny Barta z Jenny oraz Lisę na prochach, która jak wiemy rzadko miewa jakiekolwiek odloty, no ale teraz akurat można było się tym naekscytować!
Wogóle w tym odcinku już sama postać Jenny zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Z charakteru przypomina całkowicie moją pierwszą miłość, więc to pewnie dlatego ją tak polubiłem - sentymenty robią swoje. :] Wogóle nie tylko sama jej postać, ale też cały jej związek z Bartem, choć króciutki to też niemal do złudzenia przypominał mój pierwszy związek(ale ten akurat trwał o wiele wiele dłużej niż dwa dni. ), ale łącznie z zakończeniem niestety - też wmieszał się w nasze życie, ktoś kogo kiedyś uważałem za swojego przyjaciela, lecz ja niestety w przeciwieństwie do Barta nie przebaczyłem mu i obaj staliśmy się dla siebie wrogami... ale dobra, dobra, dosyć już o mnie! Nie piszę tego posta aby dzielić się z Wami historią swojego życia.
Wracając do tematu: Ten ich związek był czymś przepięknym jak dla mnie i naprawdę szkoda, że to się tak skończyło, że zazdrosny Milhouse się wmieszał i wszystko popsuł...
Jeszcze co do samej postaci Jenny to fajnie by było móc ją jeszcze kiedyś zobaczyć w jakimś odcinku! Prawdopodobnie razem z Bartem to jej już nie zobaczymy, więc jeśli już to może chociaż osobno ją gdzieś pokażą, nawet na jeden króciutki wątek, tudzież pojedynczą scenę... Naprawdę wiele przez serial przewinęło się postaci, które miały swój udział tylko w jednym odcinku(jednym na ponad 400!), a wg mnie zasługują one na zdecydowanie więcej uwagi - do takich postaci zaliczam wszystkie poprzednie dziewczyny Barta plus Alison Taylor - rywalkę Lisy z odcinka [06x02] Lisa's Rival. Wg mnie wskazane by było, aby pojawiały się w serialu co jakiś czas. No w sumie to się pojawiają, tyle, że nic nie mówią, nie wchodzą w interakcje z innymi... nic, tylko odgrywają rolę tzw. sztucznego tłoku.
Skoro już wspomniałem o wszystkich dotychczasowych dziewczynach Barta to pragnę zaznaczyć iż to właśnie Jenny jest tą moją ulubioną. I jeśli nie w serialu to fajnie by było móc ją zobaczyć jeszcze raz chociażby na jakichś fan-artach, no ale narazie to niestety mało takich z nią powstało.
Jeszcze odnośnie tego wątku to muszę też przyznać iż Bart stanął przed trudnym wyborem, gdy do gry wkroczył Milhouse - przyjaciel czy dziewczyna? Przyznam, że i dla mnie nie byłoby to zbyt łatwe. A co do nieodwiedzania Milhouse'a to ja na miejscu Barta chyba jednak też bym się zapomniał. Zresztą trochę doświadczeń z zapominaniem się będąc w związku już nabyłem.
O i jeszcze - ta scena w której Bart obiecuje Milhouse'owi codziennie go odwiedzać w czasie odbywania kary to mi przypomniała jeden odcinek 'Domu Dla Zmyślonych Przyjaciół Pani Foster' gdy główny bohater o imieniu Mac oddał swojego zmyślonego przyjaciela do owego tytułowego domu i obiecał codziennie go odwiedzać, a też jednego dnia nie odwiedział i mieliśmy podobną sytuację co i w tym odcinku.
Odnośnie Lisy na prochach - no tutaj chyba nie muszę się za bardzo wypowiadać, bo zapewne znacie dobrze moje zdanie. Po prostu uwielbiam gdy Lisa ma jakieś odpały, halucynacje, lub po prostu zachowuje się jak debilka! Jedyne czego mógłbym się przyczepić w jej wątku to muzyka jaką puszczono podczas dwóch scen - to piosenki tak znane, tak oklepane oraz wykorzystywane wszędzie gdzie się da(a w Simpsonach też już je nieraz wykorzystano), że po prostu straciły już dla mnie swoją magię i nie są już niczym niezwykłym. Tutaj IMO przydałoby się coś bardziej psychodelicznego, coś z repertuaru The Doors, np. takie "Easy Ride" czy "Runnin' Blue" z płyty "The Soft Parade", albo chociaż jakaś króciutka sekwencja z utworu tytułowego na tej płycie - uważam, że świetnie by się do owych dwóch scen te utwory wpasowały. A "Wonderful World" Louisa Armstronga to już lepiej mogli wykorzystać do jakiejś scenki z Bartem i Jenny.
No dobra, to chyba tyle z części opisowej mojej recenzji, jeszcze tylko plusy i minusy odcinka wymienię:
Plusy:
+żart z odkręceniem wszystkich śróbek
+Ogłuszony Willy i literki przy nim układające się w wyraz dźwiękonaśladowczy od chrapania, czyli 'ZZZ' - i tutaj pragnę rozwiać wątpliwości wszystkich - te trzy literki 'Z' to tylko dwie 'N', a trzecia to tak jak już ktoś wspomniał - 'M' z ułamaną nożką. Jak się przyjrzycie uważnie to zobaczycie, że ta nóżka od 'M' faktycznie odpada.
+Gra słowna z literką 'Y'
+Odpadające wskazówki od zegara w tle(ale sam zegar to już nie odpadł, choć mógł )
+Chalmers z kiblem na głowie
+Homer: "Myślę, że Milhouse to El Barto"
+Homer zdejmuje spodnie i kładzie je na dachu samochodu
+Pierwsze pojawienie się Jenny w odcinku
+Bart ściska rękę Jenny, zamyśla się, a po chwili już ściska rękę jej ciotce myśląc, że czas tak szybko przeleciał i że to Jenny się nagle tak postarzała.
+Włosy Lisy w nieładzie podczas wygłaszania przez nią referatu
+Jakiś dzieciak w panice wyskakuje przez okno po wygłoszeniu przez Lisę referatu
+Homer vs swoje odbicie w stawie
+Bart dowiaduje się, że łobuzy też chcą zaimponować dziewczynie tak jak i on
+Barney rzygający wesołymi buźkami
+Marge: "Bart, jesteś chłopcem o jakim marzy każda matka - dziewczynką!"
+Homer tłucze muchę na talerzu swoją głową!
+Zachowanie Lisy w momencie gdy Bart przedstawia ją Jenny - Rany, chyba pierwszy raz Lisa zrobiła na kimś kiepskie wrażenie już na samym starcie. Razem z całą rodzinką! Ach, biedna Jenny.
+Krwawiący buźkami Wiggum
+Śmiejąca się Jenny - tak jakoś Lisę mi tu przypominała - szczególnie ten jej uśmiech i zmrużenie oczu wyglądały tak jakoś podobnie jak u Lisy to czasem bywa
+Bart do Jenny: "Mogę odkukurydzić Twoją kolbę kochanie?" - tia, cała scena z której pochodzi ten tekst to mi się z jakimś filmem kojarzy... jakimś thrillerem, kryminałem, czy horrorem... tylko nie mam pojęcia co to mogło być...
+Jenny śle smsa Bartowi, gdy ten rozmawia z Milhousem, choć stoi tuż obok niego Heh, ja ze swoją dziewczyną miewałem podobnie... też potrafiła mnie tak smsami zasypywać, gdy się choć przez chwilę do niej nie odzywałem. :]
+Diabelski placek Flandersa! Ach, ta nazwa...
+Lisa i wentylator
+Pies połyka tabletki Lisy
+Nelson do Barta przed Milhousem: "Uderz go! Uderz go!"
+Lodowisko na szkolnym korytarzu
Minusy(no, pomimo 10-tki odcinek ma jednak swoje minusy aczkolwiek nieznaczne ):
-Pierwszym i głównym minusem jest to, że Milhouse wszystko popsuł
-Trochę mało dowiedzieliśmy się czegoś o Jenny, poza tym, że jest wolontariuszką w Domu Starców. A i trochę mnie też dziwi, że skoro chodzi do tej samej szkoły co Bart to poznajemy ją dopiero teraz w 20-tym sezonie. I też tym bardziej dziwna jest trochę reakcja Barta, gdy ją zobaczył, bo wyglądało to tak jakby rzeczywiście ujrzał ją pierwszy raz w życiu kompletnie nie dostrzegając jej wcześniej na szkolnych korytarzach. No ale to w sumie tylko kreskówka i tu nie wszystko jest w przemyślany sposób poukładane i nie wszystko ma tu swoje logiczne wytłumaczenie, tak więc czepiać się nie będę. Tak sobie tylko o tym piszę.
-Szkoda, że nie doszło do żadnych bezpośrednich interakcji Jenny z Lisą. Jestem ciekaw czy by się ze sobą polubiły. Choć sądząc po stanie i zachowaniu Lisy podczas kolacji to nie sądzę.
-Scena w której Bart został zmuszony by ratować kaczątko przed łobuzami
-Makieta z Duffmanem na nagrobku babci Lenny'ego zamiast kwiatów - wogóle cała ta scena i przytoczenie postaci babci Lenny'ego jakieś takie niepotrzebne i naciągane... taka 'zapchajdziura' moim zdaniem.
-Kwiaty dla Milhouse'a - Boże, jakie to było gejowskie! Jak słowo daję! A już miałem nadzieję, że on wręczy te kwiaty Jenny i że w piękny sposób się pogodzą... ech...
_________________
Kiedy? sztuk? było mieć możliwo?ć ogl?dania Simpsonów. Dzisiaj sztuk? jest z nimi skończyć.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum