Wysłany: Sob Lis 24, 2007 12:19 pm Bender's Big Score
Tytuł: Bender's Big Score
Data premiery: 27 listopada 2007
Czas trwania: 88 minut
Scenariusz: David X. Cohen, Ken Keeler
Reżyseria: Dwayne Carey-Hill
Produkcja: Lee Supercinski
Występują: Billy West: Philip J. Fry, Doktor Zoidberg, Profesor Farnsworth, Zapp Brannigan
John Di Maggio: Bender Bending Rodriguez, Święty Mikołaj, Joey Myszka
Katey Sagal: Turanga Leela
Lauren Tom: Amy Wong
Phil LaMarr: Hermes Conrad
Maurice LaMarche: Morbo, Kif Kroker, Don-Bot, Szczypce
Tress MacNeille: Linda
Frank Welker: Nibbler, Seymour
David Herman: Nudar
Gościnnie występują: Al Gore jako on sam
Coolio: KwanzaBot
Mark Hamill: Chanukah Zombie
Tom Kenny: Yancy Fry
Dawnn Lewis: LaBarbara Conrad
Sarah Silverman: Michelle
Po 2-letniej przerwie pracownicy Planet Express wracają do pracy.
Niestety podczas nowej misji spotykają na swojej drodze oszustów,
którzy odbierają Profesorowi firmę i przejmują kontrolę nad Benderem.
W dodatku na zadku Fry'a odkrywają tatuaż, zawierający kod pozwalający
na podróże w czasie...
Bender's Big Score.jpg
Plik ściągnięto 2281 raz(y) 20.16 KB
macyek [Usunięty]
Wysłany: Nie Lis 25, 2007 11:14 am
nie no, film miszcz!
znowu pokazali ze simpsony wymiekaja
pogmatwane a jednak wszystko sie zgadza i buduje calosc
przy tym smieszne i wzruszajace
jak komus lezka nie pociekla to chyba jest robotem
tylko czekac nastepnych dvdkow
ps
jak oni to zlaczyli w logiczna calosc to nie wiem
chyba matematykow zatrudnili (albo globe trotersow )
Wiek: 25 Dołączyła: 03 Sie 2006 Posty: 2256 Skąd: Kraków
Wysłany: Nie Lis 25, 2007 4:57 pm
(cenzura)! 1! Nie mogłam doczekać się końca! W życiu nie iwdziałam tak fatalnego "odcinka" Futuramy! Wszystko takie naciągane, a siłę przedłużane... Ble!
_________________
That girl needs therapy...
You're a nut!
You're crazy in the coconut!
the worst futurama ever...
po prostu na nim usypialismy... co prawda nie dam zaledwie jedynki jak john-john, ale zawiodlem sie niesamowicie - 3 i to naciagane... jedyna fajna rzecza bylo nawiazanie do wielu watkow z serialu i moze pare gagow z benderem.. a tak to albo obrzydliwe(kosmici-naciagacze), albo bez sensu... ladu i skladu w tym za bardzo nie bylo a humor im gdzies po prostu uciekl...
a kolega ktory wczesniej futuramy nie widzial zrazil sie do niej i stwierdzil,ze sobie na przyszlosc daruje... jezeli reszta filmow bedzie na takim samym poziomie, to szczerze mowiac.. ja ich nie chce
Futurama powróciła, ale czy na pewno w dawnej, dobrej formie? Poniżej moja krótka recenzja:
1. „Za szybko”
Jeden epizod Futuramy to ok 21-23 minut, w którym scenarzysci muszą zmieścić wstęp, rozwinięcie i zakończenie, by wszystko trzymało się kupy. Serial potwierdził, że jest możliwe nawet bez dużych skrótów, przedstawienie w takim czasie ciekawie opowiedzianej historii. (patrz chociażby "The Sting", "Jurassic Bark" "The Why of Fry" "Luck of the Fryirish") wraz z nawiązaniami do poprzednich odcinków. - dlatego mam duży żal do filmu: scenarzysci mieli tu ponad 4x więcej czasu niż w odcinku na opowiedzenie ciekawej iskomplikowanej historii (nie licząc wątków pobocznych), bez pośpiechu , a jednak odniosłem wrażenie ze wszystko jest tu za szybkie i wymuszone.
2. „niewykorzystany potencjał”
Widać wyraźnie, że autorzy chcieli wykorzystać jak najwięcej postaci także nowych -co niestety odbiło się na tym, ze zapomniano o niektórych – ważnych bohaterach : Pytam się: czemu tak mało Zappa Brannigana i Kiffa? Przecież to solidni dostarczyciele żartów. Zamiast nich wrzucono nam tu Ala Gora z mało znaczącym epizodem. Zupełnie nie rozumiem po co wprowadzono postac Hanukah Zombie. Chyba ze będzie miał on większą role w odcinkach stworzonych z filmu (Swoją drogą zupełnie nie wyobrażam sobie jak to będzie wyglądało po podzieleniu na odcinki)? Pytam się: gdzie jest Mom i jej trzej synkowie? Hermes nigdy nie był pierwszoplanową postacią (miał w zasadzie chyba tylko jeden odcinek) a tu ma więcej do powiedzenia niż Zoidberg. (nie znaczy to jednak, że nie lubię postaci Hermesa, chcę pokazac tylko, że nie wykorzystano pewnych postaci)
3. Fabuła i humor
- Fabuła pierwszego filmu średnio mnie „kręci”. Postaci oszustów -nudystów nie przypadły mi do gustu. Sam pomysł na intrygę wydaje się mocno naciągany. Jedyne co ratuje to wątek z Larsem. Jest to „namiastka” starej dobrej futuramy. Ale oczywiście wszystko na końcu musi być wyłożone „łopatologicznie” – co jest minusem.
- DVD sprawiło, ze twórcy nie musieli obawiać się już tak bardzo zapędów cenzorskich Fox’a. Moim zdaniem nie wyszło to za dobrze. Duża cześć z żartow to humor dotyczący seksu. Do tego w zasadzie nieśmiesznych. Wiem, Futurama nigdy nie była „grzeczna”, ale nigdy też nie przeginała
4 „Niespójność”. To wg mnie największa wada i coś co sprawiło, że jestem z tego powodu najbardziej zły.
To co zrobili scenarzyści, wg mnie, całkowicie burzy i narusza oraz psuje odbiór poprzednich sezonów. Motyw podróży w czasie sprawia, że łatwo można wpaść w pułapkę paradoksu. - Jurassic Bark, stracił na sile i wydaje się teraz bez sensu (Czekanie i śmierć psa). Podobnie Luck of the Fryrish. (Syn Yancy’ego nazywa nadal nazywa się Philip.
A co mnie uderzyło - Teraz wiemy kto i dlaczego zniszczył Nowy Jork, co widzimy w odcinku Space Pilot 3000 – szkoda tylko, że ze Szwecji do Nowego Jorku jest ładny kawałek drogi
Podsumowując ten krótką recenzję: Z powrotem Futuramy wielu fanów, w tym ja, wiązało duże nadzieje a rzadko kiedy wygórowane oczekiwania są spełnione. Osobiście mogę napisać, jestem rozczarowany pierwszym filmem, mimo to czekam na pozostałe 3. Nie uważam, żeby to była jednak najgorsza Futurama w historii - w serialu zdarzały się słabe odcinki – np. „Deep South” , „Thats Lobsterteiment”, nie jest to też napewno szczyt oczekiwań, a na pewno „kanoniczna” Futurama (nawiązująca w sposób spójny i rozwijająca wątki przewijające się w serialu)
Na pewno jednak film wymaga co najmniej dwukrotnego obejrzenia , wtedy pewne rzeczy wiele wyjaśniają i nabierają troszkę innego sensu. (np. rekacja Larsa na „wypadek” Hermesa na ceremonii ślubu)
Oceny na razie nie będzie.
_________________ Hey, Homer, I'm worried about the beer supply. After this case, and the other case, there's only one case left
Wiek: 26 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 505 Skąd: tychy / kraków
Wysłany: Pią Lis 30, 2007 10:49 am
dziwne to..
było kilka rewelacyjnych akcji (uśmiałem się przy scenie, jak Bender uciekał w statku kosmicznym przed policją i wpisali to w scenę z pierwszego odcinka, jak Fry stoi zamrożony )
było dużo fajnych pomysłów, ale niestety film za mało dynamiczny
mógł być dużo lepszy, ale jak dla mnie i tak pozytyw
Dla zainteresowanych na forum gotfuturama.com toczy się ciekawa dyskusja nt. paradoksów w filmie i wpływuy na serial. Więcej tu
W wolnej chwili obejrzałem dodatki: "Everybody loves Hypnotoad" i "Bite my shiny metal X". Szczególnie polecam ten ostatni .
Na sieci pojawiła się krótka zapowiedź The Beast with a Billion Backs - do obejrzenia TU. Wygląda na to, że może być więcej Kiffa i Zappa - to dobrze.
A ja się pytam gdzie się podział Lrrr, Ndnd i reszta Omikronian? W poprzednim poście zapomniałem o nich. Z checią bym zobaczył ich ponownie w jakimś epizodzie.
_________________ Hey, Homer, I'm worried about the beer supply. After this case, and the other case, there's only one case left
Barney - super stronka. Same spoilery Filmiki już ściągam dzięki za info o ich istnieniu.
Sam film troszkę mnie rozczarował. Początek super a potem już trochę gorzej. Ale fajnie było zobaczyć nowe akcje. Czekam na następne.
Oglądałem przed samymi odcinkami. Dopiero teraz zabieram się za serial, więc pewnie miałem inne podejście do filmu niż starzy wyjadacze futuramy- i mi zdecydowanie sie podobał(m.in paradoks podróży w czasie) nawet bardziej niż pierwsze odcinki..
Co do podróży w czasie to uważam, że scenarzysci nie bardzo sobie z nim poradzili. Tzn. poszli na łatwiznę - wjaśniając, że kod na tyłku Fry'a nie powoduje paradoksów. Osobiście oczekiwałem, że film będzie nawiązywał do "Powortu do przyszłości".
Mimo to dobrze słyszeć, że osobie która nie oglądała wcześniej serialu, film się spodobał. Jednak zachęcam gorąco do obejrzenia serialu. W późniejszych sezonach jest kilka odcinków, które sprawiają, że film wypada blado.
_________________ Hey, Homer, I'm worried about the beer supply. After this case, and the other case, there's only one case left
Ten film to moje pierwsze starcie z futuramą i średnio mi się podobało. Mogło się spokojnie skończyć gdzieś na 40-tej minucie(aż się zdziwiłem jak zobaczyłem, że to dopiero połowa), później to się ciągnęło jak flaki z olejem. Aha, mam pytanie: Czy pojedyncze odcinki są lepsze od tego filmu i czy opłaca się oglądać?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum