ja tam lubie threehouse'y padło tam kilka najlepszych tekstów jak np.
Homer: No Tv and No beer make Homer something soemthing
Marge: Go crazy?
Homer: Don't mind if i do!
ja nie lubie zabardzo odicnków kiedy Lisa jest główną bohaterką nudne są dosyć :p
_________________
Bart: Eat my shorts!
Bender: Ok. Mmm.. shorts..
Wiek: 25 Dołączył: 03 Mar 2007 Posty: 247 Skąd: Krak?w
Wysłany: Nie Cze 15, 2008 11:53 pm
Co mi się nie podoba hmm... Pierwsze co mi przyszło to głowy to clipshowy. Wiem że Simpsonowie są po części parodia amerykańskich serialu w których clipshowy to stała część wiec sie nie dziwie ze raz sie pojawił, ale żeby 3.. To już przegięcie.
Co do Treehousów to je lubię. Większość to dobre parodie znanych horrorów i przyjemnie się ogląda np 'Lśnienie' w wersji Simpsonowej
mnie sie nie podoba jak czasem robia z homera zbyt duzego debila.jak np w odc Cape Feare kiedy rodzina zostaje objeta programem ochrony swiadkow -do homera nie moglo trafic ze nazywa sie teraz inaczej.strasznie mi sie ta scena dluzyla i byla przesadzona
Fakt, to bardziej pasowało do Petera Griffina, niż do Homera.
Co do żartów z religii - obejrzyjcie sobie South Park, tam jest dopiero jazda, przy której Jebus to pikuś.
PS. Nie wiem, co ludzie chcą od Jebusa, skąd twórcy The Simpsons mogli wiedzieć, że gdzieś tam hen w stepach, w dalekiej Polsce znaczy to to co znaczy (a nawet gdyby wiedzieli, to dlaczego mieliby się przejmować? Przecież robią serial po angielsku, dla anglojęzycznych widzów )?
_________________ B?g uczyni? nas bra?mi, Prozac zrobi? z nas przyjaci??...
co mi się nie podoba... hmn...
o.. naprzykład to, że czas w simpsonach jest pomieszany i można czasami pomieszać lata....
a treehourse'y lubię i to bardzo, jest tam dużo małych filmików, co daje "to coś"
_________________
Homer:
"?ycie jest jak p?czek, nigdy nie wiesz co ci? czeka w ?rodku"
Zauważyliście pewnie, że fabuła w Simpsonach jest 'ciekawie' rozwijana. Podstawowy model odcinka to: początek: jakieś wydarzenie (simpsonowie gdzieś się wybierają, ew. ktoś odwiedza ich itp.), rozwój wątku przez kilka minut i zwykle nagły zwrot akcji, który prowadzi już historię do końca odcinka. Przykład zupelnie z kosmosu, żeby nie mieszać w faktach o co łatwo przy podawaniu konkretnych scen z pamięci: Homer idzie ulicą, zauważa wystawę z pączkami, wchodzi więc do środka i dowiaduje się, że dziś każdy zje ile może za dolara. Niestety, w kieszeni nie znajduje pieniędzy, wybiega więc i goni do bankomatu po spragnioną kase. Jest już blisko, wbiega na ulice i zostaje potrącony przez samochód. Następna scena zaczyna się już od szpitala, dr Hibbert informuje Homera, że połamał obie ręce dlatego Marge i reszta rodziny będzie musiała się nim opiekować i pozostaje nam jesczcze np. 12 minut odcinka a fabularnie nic już się ciekawego nie wydarzy. Odcinek opierać się bedzie na - jak zwykle - zabawnych sytuacjach i frustracjach podczas całego okresu opieki nad Homerem. Naprawdę masę (jeśli nie wszystkie czy chociaż większość) odcinków można przyrównać do tego szablonu. W skrócie: wstęp - zwrot akcji - odcinek faktyczny. Moim zdaniem jest to naprawdę dobry sposób prowadzenia widza przez odcinek, niestety łatwo stać może się i największą bolączką jeśli ten odcinek jest słaby. Tego właśnie nie lubię w Simpsonach:P.
Są epizody, w których taki sposób narracji to błogosławieństwo (Homer dowiaduje się, że jego auto jest w Nowym Jorku i decyduje się tam pojechać - od razu wiadomo, że będzie sie działo:), ale i takie, które ciężko obejrzeć nie ujawniając znudzenia już po 5 minutach. Huh, się rozpisałem. Pozdrawiam.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum