Wysłany: Pią Lut 01, 2008 10:31 pm Doktor John Zoidberg
Głos: Billy West
Pochodzi z planety Decapod 10. Na Ziemię przybył, aby zostać bogatym i sławnym lekarzem,
niestety jego marzenia o sławie się nie spełniły i skończył jako pracownik Planet Express.
W okresie godowym jego rasa staje się bardzo agresywna, a po stosunku umierają
(nasz bohater na szczęście nie ma okazji tego doświadczyć ).
Typowy błazen. Największą głupotą jaką popełnił było zjedzenie flagi Ziemi.
Jego wujkiem jest słynny niegdyś komik, Harold Zoid.
10/10 xD powala śmiechem już od pierwszego odcinka w którym jest czyli drugiego
"Zoidberg -Otwórz usta i spójrzmy na ten mózg.
Fry -(otwiera usta)
Z -Nie, nie, nie te usta.
F -Mam tylko te.
Z -Naprawdę?
F -Jest tu gdzieś ludzki lekarz?
Z -Młoda damo, Jestem specjalistą od ludzi."
Jako, że skomentowałem i oceniłem już wszystkie odcinki Futuramy to teraz biorę się za ocenianie i komentowanie postaci, a zacznę od mojego niekwestionowanego numeru 1 czyli Zoidberga!
No więc bezapelacyjnie stawiam 10/10
Ten gościu jest po prostu rozbrajający i bezkonkurencyjny... chociaż nie. Był bezkonkurencyjny, ale ostatnio dogania go Profesor Farnsworth który również mnie zaczął rozbrajać podobnie jak Zoidberg choć dopiero od niedawna. Ale i tak jak narazie niewielką przewagę ma jeszcze Zoidberg.
No więc co w nim tak uwielbiam - po prostu wszystko! Jego wygląd, głos, głupkowaty humor i sposób bycia, śmieszne teksty chęć przypodobania się innym, zwrócenia na siebie uwagi, chociaż i tak wszyscy go olewają(ach co za ironia ), to jak się pojawia gdzieś nagle i znienacka oraz to jak śmiesznie ucieka i robi przy tym to swoje "Wub Wub Wub". Czasem jeszcze fajnie jest jak pluje atramentem(czy co to tam jest) tylko, że rzadko to robi.
Chociaż tak naprawdę to Zoidberg wg mnie zaczął się rozkręcać gdzieś dopiero w drugiej połowie 2. sezonu. Wcześniej to był jakiś taki inny, bardziej sztywny i trochę mniej rzucający się w oczy, chociaż też na swój sposób śmieszny, ale dla mnie to jeszcze nie był ten sam Zoidberg którego znałem z późniejszych sezonów(tych po pierwszym).
Wszystkich śmiesznych scen z jego udziałem raczej nie pamiętam(on jest tak rozbrajający, że wszystkich jego wygłupów i tekstów zapamiętać się raczej nie da ), ale kilka z nich które szczególnie zapadły mi w pamięci to wymienię:
+Gdy w swoim pierwszym odcinku(a drugim wogóle) kazał otworzyć Fry'owi jego drugie usta, oraz jak nazwał go panienką
+Końcowa scena odcinka [01x06] A Fishful Of Dollars, gdy jako jedyny z załogi poza Fry'em lubi jego sardele i wszystkie z nich naraz pożera a potem prosi o więcej, a jak Fry mówi, że już nie ma to się z grozą w oczach na niego rzuca i dalej powtarza 'WIĂŠCEJ WIĂŠCEJ WIĂŠCEJ!" a później jest na niego zbliżenie na ekranie
+Gdy w odcinku [02x16] Deep South załoga łowi ryby ze statku i Leela wyławia Zoidberga z butem to pyta się go czy on łowi buty, a on mówi, że je zjada
+Gdy w odcinku [03x09] Bird-Bot of Ice Catraz Bender jako tymczasowy kapitan statku wydaje mu jakieś polecenie a ten się wydziera: "NIE KRZYCZ NA MNIE!" a potem zaczyna ryczeć oraz jak w tym samym odcinku wyżera resztki pizzy z podłogi(o to też wprost uwielbiam jak wyżera skądś resztki jedzenia oraz ogólnie jak się czasem rzuca na jedzenie )
+Gdy w odcinku [03x14] Time keeps on Slippin' wszyscy go olali gdy miał urodziny, a zaledwie dzień wcześniej ktoś inny z załogi miał huczne urodziny
+Gdy w odcinku [04x01] Roswell That Ends Well rzucił się na żarcie gdy mu powiedziano, że jest darmowe, oraz jak robiono mu autopsję
+Gdy w odcinku [04x03] Anthology Of Interest II jak znalazł się w grze Pac-Man zaczął pożerać te kulki w labiryncie i mówił przy tym "Waga Waga Waga"
+Gdy w odcinku [04x06] When The Buggalo Roam nadużywał gościnności rodziców Amy na ich ranczu i jak ich za każdym razem wkurzał i jak go w końcu na końcu wyrzucili
+Gdy w odcinku [04x08] Godfellas Profesor powiedział: "Smród Bendera jest mało intensywny i jest zakłócany przez lokalne źródła" to Zoidberg odkrzyczał z radością: "HURRA!! Nareszcie ktoś zwraca na mnie uwagę!"
+Gdy w odcinku [05x05] Kif Gets Up Bit A Notch(nie wiem czy zapisałem poprawnie ten tytuł[/b] jak Kif miał rodzić i słychać było płacz dziecka to wszyscy myśleli, że to jego dziecko i że poród się zaczął, a to był płacz Zoidberga
+Gdy w odcinku [05x07] Teenage Mutant Leela Hurdless odmładzając się przechodził przez wszystkie stadia larwalne, a najlepsze to było jak zamienił się w pijawkę, wbił się w klatę Profesora i zaczął mu wyssywać krew
+Gdy w odcinku [05x13] Bend Her zaczęli mu wszyscy rzucać jakieś odpadki, a on je łapał ustami jak piesek i prosił o więcej(w psiej pozycji oczywiście)
+Gdy w odcinku [05x15] Bender Should Not Be Allowed On TV nagle znikąd się pojawił na nieprzyzwoitej imprezie Dwighta i Quberta i głównie za niego ochrzanili dzieciaków Profesor i Hermes: "Co to za impreza?! I co tu robi Zoidberg?!" oraz gdy Profesor mierzył go tzw. fajnometrem(by sprawdzić czy imprezowicze są dość fajni by takie imprezy urządzać) to przy nim urządzenie wskazało 'zero'.
No wymieniłem co się da. Tych śmieszntych scen z pewnością było więcej, ale nie jestem w stanie sobie ich przypomnieć, a poza tym nie ma sensu chyba wypisywać wszystkich.
Ale zauważyłem też jedną ciekawą rzecz, a mianowicie taką, iż wolę gdy Zoidberg odgrywa jakąś poboczną/drugorzędną rolę niż główną, bo wtedy jest znacznie śmieszniejszy, a jak gra główną rolę to już mnie jakoś tak nie rusza. Podobnie było kiedyś z moją ulubioną postacią z Simpsonów czyli Lisą - też wolałem odcinki w których grała jakąś poboczną rolę, niż gdy grała główną.
Ale nie wiem z czego to coś wynika...
Dodam jeszcze na zakończenie taką ciekawostkę, że mam w realu takiego jednego kumpla, niemalże w całości podobnego do Zoidberga! No co prawda nie jest homarem i nie robi 'Wub Wub Wub' czy też 'Waga Waga Waga', no ale:
+Ma podobny stopień naukowy co Zoidberg, tzn. prawie - narazie jest jeszcze doktorantem, ale już niedługo powinien zrobić doktorat i być w pełni doktorem
+Może nie jest lekarzem ani chirurgiem, ale specjalizuje się we w miarę podobnej dziedzinie co Zoidberg a mianowicie to w chemii organicznej
+Ma podobne poczucie humoru i sposób bycia, oraz podobny wyraz twarzy, ale w przeciwieństwie do Zoidberga jest dzięki temu właśnie lubiany i popularny. Jest zawsze tzw. duszą towarzystwa w przeciwieństwie do prawdziwego Zoidberga, który ciągle ma pecha i wszyscy go olewają za to wszystko.
+Też potrafi walić śmieszne i głupkowate teksty tak jak Zoibderg, ale niestety nie jestem w stanie podać przykładów, bo wszystkie są tak rozbrajające, że nie szybko je zapominam Ale odziwo wszyscy go za to uwielbiają(w przeciwieństwie do prawdziwego Zoidberga )
+W podobny sposób reaguje i rzuca się na jedzenie... no może nie do końca(nie rzuca się na resztki jedzenia ), ale reaguje z bardzo dużym i podobnym entuzjazmem i robi przy tym wytrzesz oczu i mu szczęka do tego opada
Zawsze gdy go widzę to go ciągle z Zoidbergiem jakoś identyfikuję i utożsamiam. Dla mnie jest jak Zoidberg w ludzkiej skórze. Nieraz mylnie zdarza mi się do niego zwracać per Zoidberg zamiast per Michał, albo 'cześć Zoidberg' zamiast 'cześć Michał' i w towarzystwie też zdarza mi się o nim powiedzieć 'Zoidberg' zamiast 'Michał'.
_________________
Kiedy? sztuk? było mieć możliwo?ć ogl?dania Simpsonów. Dzisiaj sztuk? jest z nimi skończyć.
W sumie Shaggy napisał już wszystko, co było do napisania. Również kocham jego absurdalne teksty. Zawsze rozbraja mnie też jego znajomość anatomii człowieka, i plakat w jego gabinecie, powieszony do góry nogami
Dobra postać! Nie zawsze go lubiłem, ale teraz bardzo go lubię. Jego niewiedza właśnie sprawia, że jest tak dobrą postacią. Nie jest ideałem Futuramy. 9/10
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum