Wysłany: Sro Mar 30, 2005 3:27 pm [01x01] Simpsons Roasting on an Open Fire
Sezon: 01
Odcinek: 01
Nr produkcyjny: 7G08
Data emisji: 17.XII.1989
Scenariusz: Mimi Pond
Reżyseria: David Silverman
Gościnnie wystąpili: Christopher Collins (jako pan Burns)
Zbliża się Boże Narodzenie. Homer nie dostaje premii świątecznej, a pieniądze oszczędzane na prezenty idą na usunięcie tatuażu Barta. Czy to mogą być jeszcze udane święta?
vlcsnap-2005187.jpg
Plik ściągnięto 7189 raz(y) 9.5 KB
owieczka [Usunięty]
Wysłany: Sob Sie 13, 2005 3:20 pm
Jest to 1 odcinek simpsonów jaki obejrzałem wiec mam do niego spory sentyment w koncu od niego zaczeła sie moja przygoda z Simpsonami.Daje mu 9/10 ale nie tylko przez sentyment jest to według mnie najlepszy odcinek 1 sezonu i zawsze oglądam go sobie w świeta :]
El Bozo [Usunięty]
Wysłany: Sro Lis 23, 2005 10:05 pm
Recenzja: Ten odcinek to klasyka. Dobra fabuła, troszkę za mało scen humorystycznych, ale za to nadrabia to wspaniałym świątecznym nastrojem. W przeciwieństwie do późniejszych odcików z pierwszego sezonu, niemal idealnie oddaje charaktery postaci. Właściwie mogłyby takie zostać do końca, prócz barta (w końcu to America's Badboy). Pozycja obowiązkowa do obejrzenia.
Ocena: 8/10 (ocenę stawiam tak jakby późniejsze serie nie wyszły)
Dlaczego nie dziesięć: Nieproporcjonalne dawki "rodzinności" do humoru. Zraziły mni też niektóre animacje i kreska postaci.
Uwagi: Niektórzy z was pewnie dziwią się tym że uważam że doskonale (prawie) oddaje osobowości postaci. Homer nie jest groteskowo beztroski, co co prawda nie jest zbytnio śmieszne (jako beznadziejny ojciec jest śmieszniejszy), ale nie wychodzi poza wszelkie normy zdrowego rozsądku. Marge - Taka została do końca, ale w późniejszych odcinkach coraz częściej próbuje się wyrwać z więzienia roli matki. I te zmiany poszly na dobre. Bart - Rozrabiaka, ale troche za mało rozrabia jak na swoją rolę... Lisa - hmmm... Tu jest pewna niewiadoma, bo nie jestem pewien, bo nie wiem czy 8-mio letnia dziewczynka rozumie rolę jaką pełni ojciec w jej wychowaniu. Na szczęście w tym odcinku nie zrobili z niej karykaturalnie przemądrzałej, o wykształconych poglądach polityczno - moralnych, conajmniej 16 latki w ciele 8-mio letniego dziecka. Ogólnie rzecz biorąc research in progress... Maggie - Tej postaci wręcz nie znoszę. W erze Tracey Ullman chyba najlepiej odgrywała rolę niemowlaka, ale nie mogę uwierzyć by rocznie dziecko nie zapłakało lub gaworzyło. Takie zdanie mam do końca serii (prócz jednego odcinka - s14e22 Moe Baby Blues). Dziadek - Niewiele mówi, ale na szczęście nazbyt nie bredzi o niestworzonych historiach z "dawnych czasów" co mnie wogule nie śmieszy.... Patty & Selma - Perfekt, i zostaje tak do końca.
Troszke się rospisałem, ale mam zamiar pisać takie ciągi o każdym odcinku, więc get ready...
Wiek: 39 Dołączył: 10 Mar 2006 Posty: 1058 Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: Wto Mar 28, 2006 8:53 pm
Mocna ósemka.
Fajny odcinek, miła świąteczna atmosfera, trochę za mało humoru, ale nie każdy odcinek musi być bardzo śmieszny. Muszę stwierdzić, że bardzo lubię odcinki poruszające problemy rodzinne ( cóż to chyba sprawa wieku i posiadania własnej rodziny ).
Monolog Lisy gdy broni Homera jest niesamowity, to postać która prowokuje do dyskusji. Bardziej zastanawia nas dorosłość Lisy niż zdziecinnienie Homera.
Bart. Ach ten Bart, jak on musi kochać swoja mamę, przecież mógł sobie zafundować tatuaż z Radioaktywnym.
El Bozo napisał/a:
ale nie mogę uwierzyć by rocznie dziecko nie zapłakało lub gaworzyło.
El Bozo napisał/a:
Maggie - Tej postaci wręcz nie znoszę.
Będziesz miał swoje to może uwierzysz. Sam nie wierzyłem, moje płaczą, ale syn kolegi siedzi spokojnie, ogląda bajkę w TV itp. Ogólnie dzici potrafia zadziwiać, ciekawe, że sami często nie pamiętamy jacy byliśmy jak mieliśmy parę latek ( nie mówię o wieku niemowlęcym )
El Bozo [Usunięty]
Wysłany: Wto Mar 28, 2006 9:29 pm
No cóż...
Po prostu mi się wydaje to nienaturalne tak milczeć. Pożyjemy, zobaczymy.
Moja królewna (siostrzenica ) w wieku roku zasuwała już całymi zdaniami więc mnie też to ciut dziwi. Wiadomo, że każde dziecko rozwija się inaczej, ale oglądając odcinki mogliśmy się przekonać, że Maggie należy raczej do bystrzaków (choćby akcja ze smoczkami w żłobku).
_________________
Kobiet si? nie rozbiera, kobiety ubiera si? we wstyd
Z racji tego, że to pierwszy odcinek daję mu 10/10.
_________________
Kupię, przygarnę wszystkie gadżety zwi?zane z Simpsonami Je?li masz co? ciekawego napisz do mnie a może dobijemy targu
TheMaestro [Usunięty]
Wysłany: Nie Cze 25, 2006 11:42 pm
Pierwsze odcinki bardzo różnią się od tych współczesnych. Można w nich wyczuć takie jakby "tłumione" poczucie humoru. Bardziej stawiano na to, aby dzieci mogły wyciągnąć jakieś wnioski, czy nauki z tego serialu, (proszę, zostawmy takie bzdury smerfom i muminkom, tudzież teletubisiom - co kto lubi). Współczesny styl Simpsonów rozwinął się tak naprawdę gdzieś koło 5/6-ego sezonu. Jednak i tak daję pierwszemu odcinkowi 7/10 w związku z tym, że jest to bardzo dobra zapowiedź najznakomitszego serialu komediowego wszechczasów!!! Do tego odcinka mam naprawdę wielki sentyment.
P.S. "- Czy Bart nie jest słodki, Homer? Śpiewa jak aniołek."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum