Chciałbym się was zapytać, co wg was by się stało,
gdyby któryś, z aktórów dubbingowych umarłby... Nie mówię tutaj o Yeardley Smith, która podkłada głos tylko Lisie (choć uważam, że jej strata też byłaby wielka), ale jakby naprzykład zabrakło Hanka Azarii, lub Dana Castellanety, to uważam, że nawet,
gdyby oglądalność byłaby bardzo wysoka, to twórcy musieliby przerwać produkcję ze względu na zbyt wielkie przyzwyczajenie się fanów do oryginalnych głosów...
A jakie są wasze opinie? Wypowiadajcie się!